Wczoraj kupiłam z panienkami kg małż...i tak się zastanawiałam jak je przygotować.
Pomysł padł: Duszone tradycyjnie,w sosie czosnkowym
-ale nie nie..
-ja mam ochotę na coś mega pikantnego !
Tak też się stało. Wbrew preferencji Viv (który nie lubi, nie może i nie spożywa pikantnego)
Postanowiłam tradycyjny przepis zmienić na ognisty.
W połowie przygotowania, okazało się, że mam za mało białego wina ...koszmar!
Co tu zrobić...?
-Użyłam czerwonego... Z pewną obawą jak to będzie smakowało...
ale wyszło zadziwiająco dobre ;)
Ostre papryczki pepperoni znalazłam w Biedronce, zakasałam rękawy i wyszło:
arcydzieło z piekła rodem <3
ps. Wbrew pozorom, przepis jest bardzo łatwy i szybki w wykonaniu ;)
